Tapenada

 

 

Są takie potrawy, których wygląd nie rzuca nas na kolana, jednak smak wszystko rekompensuje. Taka jest ta pasta. Pierwszy raz tapenadę jadłam na Malcie. Była zrobiona z zielonych oliwek, serwowano ją z chrupiącymi krakersami oraz fantastyczną oliwą. Podeszłam do niej jak do jeża. Nie lubię oliwek. Naprawdę. Gdybyście mnie zapytali w nocy, o północy, dopiero co wydartą ze snu, czego najbardziej nie lubię, z pewnością odpowiedziałabym, że właśnie oliwek.  Z tą pastą sprawa miała się trochę inaczej. Spróbowałam ją niechętnie i… dokończyłam czyszczenie miseczki w której została podana. Nie wiem, czy to kwestia dodanych do niej kaparów, anchois, czy tej cudownej wyspy na której się znajdowałam, ale pasta bardzo mi smakowała. I właściwie jest to jedyna rzecz jaka mi smakuje z oliwką w roli głównej. Gdy wróciłam do Polski postanowiłam odtworzyć przepis z czarnymi oliwkami. Wyszło równie pysznie. :)

 

Tapenada:

  • 200 g czarnych oliwek bez pestki,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 2 łyżki odsączonych z zalewy kaparów,
  • 4 fileciki anchois,
  • 5 łyżek dobrej jakości oliwy z oliwek,
  • szczypta pieprzu

 

Oliwki i kapary odsączyć z zalewy. Obrać czosnek. Wszystkie składniki umieścić w malakserze i zmielić na pastę.

 

Tapenadę podajemy na podpieczonej bagietce w towarzystwie szynki parmeńskiej i pomidorków koktajlowych. Ja lubię posypać ją jeszcze twardym serem typu grana padano. Idealnie sprawdza się jako przystawka na imprezach. Można ją łączyć z makaronem lub zastosować jako farsz do drobiu.  Zamiast pieprzu można użyć chilli.

Pasta z oliwek

 

← Previous post

Next post →

1 Comment

  1. Faktycznie może wyglądem nie zachęca, ale przyznaję, że musi bosko smakować (szkoda, że akurat nie mam czarnych oliwek pod ręką…)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.